Okolice Nadrenii i Badenni …

Kręcę się ostatnio w pięknych okolicach, do tego pogoda jest po prostu przepiękna. Dzisiaj w porywach było nawet 10 stopni i piękne słońce, aż czuć wiosnę. Ptaki też to czują, bo wszędzie słychać ich ćwierkanie. Tylko śnieg na szczytach gór Schwardzwaldu przypomina, że ciągle mamy zimę.

W miejscu gdzie miałem rozładunek trochę postałem, nieopatrznie na włączonym systemie start – stop, który w momencie kiedy wyłączy silnik, jak się dopiero przekonałem, błyskawicznie rozładowuje akumulator. No i pierwszy raz nie odpaliłem auta. Na szczęście pomocny kierowca ciężarówki w firmie obok użyczył mi napięcia i renówka z miejsca odpaliła. Ale stresu trochę miałem 😁

Weekend w Bremerhaven …

szczęście do pogody w weekend powróciło. Pozornie wyglądało to inaczej bo niebo zachmurzone i wieje niesamowicie. Więc gdzie to szczęście ? Dzięki takiej pogodzie mogłem zobaczyć sztorm w porcie, może nie jakiś wielki bo jednak są falochrony, ale kilka razy rozbijające się o brzeg fale mnie dosięgły.

Samo miasto znam, miałem już załadunek i rozładunek w porcie. No ale dzisiaj na spokojnie piechotą je pozwiedzałem, głównie cześć przy samej wodzie. Ponieważ z autohofu, na którym stoję jest trochę km do centrum to w sumie wyszło 20 km spacerku często pod wiatr co czuję jeszcze w nogach.

Wrażenia ze zwiedzania ? Dzięki pogodzie nie można się było nudzić, a że z sentymentu lubię miasta portowe (bo sam w takim mieszkam) to dobrze się tutaj czuję. Kilka smaczków architektury nowoczesnej np. Muzeum Klimahaus Bremerhaven 8 ° Ost czy hotel w kształcie żagla z daleka rzucają się w oczy. Zresztą sami zobaczcie:

Taka ciekawostka …

Nie wiem czy wiecie, ale w Niemczech niedługo rozpoczną się testy hybrydowych (elektryczno-spalinowych) ciężarówek, pobierających prąd poprzez pantografy z sieci trakcyjnej podobnie jak znane nam trolejbusy. Kiedy ostatnio mijałem Frankfurt nad Menem to praktycznie trakcja była już gotowa, więc może niedługo zobaczę takie cudo. Dzisiaj akurat przejeżdżałem koło Lubeki, gdzie na A1 też budują taki odcinek testowy i przy okazji zrobiłem zdjęcie:

Niemcy nie są pierwsi, podobno w Szwecji już jest testowane to rozwiązanie.

Ciężkie rozładunki …

a właściwie, ciężkie miejsca. Domyślałem się ładując towar wczoraj, że miejsca określone jako placówki banku w Hamburgu to może być niezła mina. I faktycznie tak było, oddziały banku położone przy wąskich i ruchliwych uliczkach. Musiałem się wspiąć na wyżyny umiejętności w manewrowaniu, a i tak trochę poblokowałem ulice. No nic, nie ma co się przejmować – wrzuca się awaryjne i tyle. Przecież nie dam rady lewitować nad ulicą gdy nie ma gdzie stanąć.

Przy okazji zwiedziłem z okna samochodu piękną dzielnicę rezydencji położonych nad Łabą w Hamburgu, które ciągną się wzdłuż długiej ulicy Elbchaussee. Niesamowite budynki wybudowane na wzniesieniu z widokiem na rzekę. Widzę, że jeszcze sporo mi zostało do zobaczenia w tym mieście.

Przy okazji po raz kolejny przejechałem autem przez samo ścisłe centrum i to bez korków. To chyba najczęściej odwiedzane przeze mnie duże niemieckie miasto i coraz bardziej mi się podoba.

Gdyby nie drzewa i temperatura pomyślałbym, że jest wiosna …

na serio, miałem rozładunki a potem załadunek w okolicach Würzburga. Nie przypadkiem jest tutaj tyle upraw winorośli. Okolica jest piękna, szczególnie jak się zjedzie z autostrady. Słońce tak cudownie grzało przez szybę i pięknie świeciło, że miałem wrażenie, iż to już wiosna przyszła. Do tego piękne, górzyste krajobrazy. Gdy tylko dni staną się dłuższe i będzie czas to częściej będę omijał autostrady w takich okolicach.

Niedziela …

Idąc za ciosem również dzisiaj zrobiłem sobie 11 kilometrowy spacerek. Tym razem po drugiej stronie autostrady do miejscowości Schwarzach am Main https://pl.wikipedia.org/wiki/Schwarzach_am_Main?wprov=sfla1 leżącej jak sama nazwa wskazuje nad Menem, choć przez środek miasteczka przepływa jego dopływ – rzeczka o tej samej nazwie co miejscowość.

Można tutaj przede wszystkim zwiedzić zakon Benedyktynów no i oczywiście pospacerować nad Menem co też zresztą uczyniłem.

Pogoda dzisiaj była jeszcze brzydsza niż wczoraj – wiało i odczuwalna temperatura była poniżej zera, tak więc nie było zbyt przyjemnie. Śniegu i słońca brak.

Jutro trzy miejsca rozładunku – zaczynamy od godziny 7 więc kładę się wcześniej spać. Wprawdzie mam tylko 61 km do pierwszego miejsca, ale większość trasy poza autostradą.

Test mapki z moimi wędrówkami ..

Tak to wyglądało dzisiaj. Od tygodnia używam programu, który działa w tle i codziennie zapisuje plik .gpx ze ścieżką. Potem można go otworzyć każdym programem, który odczytuje taki plik. Fajna sprawa, bo czasami nawet nie wiem dokładnie jak jechałem czy szedłem, a teraz na spokojnie mogę sobie to odtworzyć i np. poczytać o miejscach, które mijałem lub zaplanować kolejne zwiedzanie. Poniższa mapka wygląda jak wygląda, ale ściągnąłem ją wczesniej do programu GPX Viewer Pro, dzięki czemu jest offline. Program do rejestracji pliku .gpx nazywa się GPSLogger i faktycznie nie drenuje zasobów i baterii smartfona.

Weekend …

No nareszcie się ruszyłem. Wprawdzie pogoda nie zachęca, ale zdałem sobie sprawę, że nie wytrzymam kolejnego weekendu w aucie. Co innego jazda, a co innego stanie na parkingu, książkę dobrze jest poczytać, ale nie cały dzień !

W dzisiejszą sobotę szwędałem się po okolicznych rezerwatach, lasach, polach i odwiedziłem dwie miejscowości Kleinlangheim https://pl.wikipedia.org/wiki/Kleinlangheim?wprov=sfla1 oraz Großlangheim https://pl.wikipedia.org/wiki/Gro%C3%9Flangheim?wprov=sfla1

Małe, ale urocze. W sumie przeszedłem prawie 14 km, bywało więcej, ale i tak jest dobrze.

Szkoda tylko, że pogoda kiepska, ale dzięki temu jest okazja aby tutaj zatrzymać się wiosną lub latem bo naprawdę to urocza okolica.

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, jaki głupi byłem, że pozbyłem się sprzętu foto i został mi tylko smartfon. Szczególnie zamarzyłem, aby mieć ze sobą swojego dawnego ciężkiego Nikona z obiektywem 70-300. Teraz już rozumiem po co taki sprzęt – przeżyłbym jego wagę, aby tylko móc „ustrzelić” kilka ptaszków. Bo tak się złożyło, że te rezerwaty to głównie siedliska lęgowe ptaków. Mądry Polak po szkodzie – trzeba było trzymać sprzęt bo nigdy nie wiadomo jak się życie potoczy. W „poprzednim życiu” nie miałem kiedy, komu, czemu, a przedewszystkim ochoty robić zdjęć, a teraz moja praca jest stworzona do tego, aby znowu zacząć fascynować się fotografią. Nawet kosztem komfortu dźwigając ciężka lustrzankę – no nic, może kiedyś uzbieram i odkupię taki zestaw jaki miałem – teraz to by było marzenie 😁 …

Znaki drogowe …

Wspominałem juz, że przekraczając granicę niemiecko-polską mam wrażenie jakbym wjeżdżał do obcego kraju ? Nie – nie jest to nic złego, po prostu tak się przyzwyczaiłem do niemieckich oznaczeń dróg, że wjeżdżając do Polski i widząc np. żółty kolor w znaku „ustąp pierwszeństwa A-7” (tutaj jest to kolor biały) coś mi nie pasuje 😁 Dotyczy to wszystkich znaków w trójkącie 😁 Do tego dochodzą jeszcze oznaczenia kierunków, itp.

Jedna rzecz mnie denerwuje – u nas ograniczenie prędkości odwołuje skrzyżowanie – w Niemczech musi być znak, który je odwołuje. Problem w tym, że czasami tych znaków nie ma lub są po lewej stronie co łatwo można przeoczyć. I wtedy zachodzi pytanie – czy ufać nawigacji, która pokazuje dozwoloną prędkość 100 km/h, czy może dalej jechać 70-tką bo żadnego znaku odwołującego nie zauważyłem 😁

Zima …

Zaniedbałem swojego bloga, ale i też mało zwiedzałem poza oczywiście widokami za kółkiem. A te są niesamowite jak i pora roku – nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Np. dzisiaj rano – trzy rozładunki: pierwszy – mnóstwo świeżego śniegu, 15 km dalej jeszcze więcej, kolejne 40 km śniegu brak – zielone pola i łąki. To są właśnie uroki zróżnicowanego ukształtowania terenu. Wjeżdżam wyżej w góry – pełno śniegu, zjeżdżam w doliny i niziny – zielono. Nie czuć natomiast jakoś bardzo negatywnych stron zimy, no może poza tym czymś co sypią na ulice i drogi, a co osadza się na szybach i lusterkach. Ale coś za coś – ważne, że wszędzie można wjechać bez obawy o poślizg.