Marzenia ….

Marzenia trzeba starać się zrealizować. Jako dzieciak do tej pory pamiętam pocztówkę od cioci, która akurat zwiedzała Lazurowe Wybrzeże. Zobaczyć Paryż i Lazurowe były moimi marzeniami. Z Paryżem się udało wcześniej – w końcu ciocia tam mieszka, choć śmieszne, że stało się to tak późno. Teraz przyszedł czas na Lazurowe Wybrzeże. To również jest komiczne – w dzisiejszych czasach prawie 45-letni człowiek dopiero jest w miejscu, gdzie w dzisiejszych czasach chwilka lotu samolotem lub sporo h jazdy autem bez problemu realizuje to marzenie. Nie będę się zagłębiał się w szczegóły dlaczego tak to wyszło. Zrobiłem bardzo wiele głupot aby to osiągnąć, a rozwiązanie było o wiele bardziej proste. Przykre, że na to wcześniej nie wpadłem tylko szarpałem się z nudnym życiem, które prowadziłem bez możliwości poznawania takich miejsc, To co piszę zrozumie tylko taki wariat jak ja😁 Szkoda, że sam, ale na 45 urodziny ciągle jeszcze będę na Lazurowym Wybrzeżu – tam gdzie powinienem być już wiele lat temu.

 

II wyjazd …

Czwartek, czwarty dzień II wyjazdu. Zdążyłem już ponownie odwiedzić Monachium, przejechać się wzdłuż jeziora bodeńskiego, podziwiać panoramę Frankfurtu nocą i rozkoszować się początkiem pięknej jesieni w Niemczech. Znane jest określenie „złota polska jesień” – no cóż Niemcy mają złotą niemiecką jesień i jest równie piękna szczególnie w górach. Dzisiaj miałem okazję się o tym przekonać – piękna pogoda, słońce, 21 stopni i piękne kolory z przewagą złotych liści drzew w dolinach i zielonej alpejskiej trawy. Głupia sprawa, ale miałem pilną dostawę – załadunek oraz rozładunek w ten sam dzień i nawet fotki nie zrobiłem, aby podzielić się wrażeniami. No, ale nic straconego – jeszcze będzie okazja. W każdym bądź razie w okolicach jeziora bodeńskiego winogrona już zebrane, ale w sadach jabłka jeszcze wiszą na jabłoniach gdzieniegdzie.

Wyjazd zaczął się intensywnie – 4 dni i 3300 km – nie ma czasu na nudę 👍

Niemcy …

Mam wrażenie, że sami Niemcy nie doceniają jaki piękny kraj mają jeżdżąc na zagraniczne wycieczki (bo przecież w każdym kraju ich widać). Sam też nigdy jakoś nie brałem pod uwagę tego państwa jako celu np. wakacji, a to duży błąd (choć jak wiadomo i finanse mają tutaj znaczenie). Różnorodność krajobrazów szczególnie wyżyny i góry (ale też i piękne pola uprawne oraz pastwiska na nizinach) to raj dla kogoś kto lubi piękne widoki. Aż szkoda, że nie mam więcej czasu aby te miejsca dokładniej pozwiedzać. Odważę się to napisać – Polska to piękny kraj, ale Niemcy są jeszcze piękniejsze, a do tego bardziej rozwinięte pod względem turystyki, szczególnie rowerowej. Nic tylko przyjeżdżać i zwiedzać.

Nocna jazda …

320 km nocnej jazdy to w sam raz czas do posłuchania kilku albumów. Przy okazji muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego audio w dostawczym Renault Master. Nie dosyć, że mogę muzykę puścić przez bluetootha z mojego ulubionego Tidala, to jeszcze jakościowo naprawdę jest dobrze – lepiej niż w niejednym aucie osobowym.

No, a czego słuchałem ? W końcu udało mi się przesłuchać jeden po drugim kilka LP Dżemu. Z Ryśkiem oczywiście, dla mnie to jedyny słuszny wokalista i tekściarz.

Tak sobie jechałem, słuchałem, nawet śpiewałem, aby nie zasnąć i muszę przyznać, że w pewnym sensie rozumiem czego chciał i dlaczego tak skończył. Też chciałem być wolny i tak jak Rysiek wydawało mi się że znalazłem na to sposób, tyle że okazał się on pułapką bez wyjścia … Szkoda, że już go nie ma …

Muzykanci z Bremy …

Kiedy moja córeczka miała kilka latek, tytułowa bajka była naszą jedną z bardziej ulubionych. Był moment, że prawie codziennie ją czytałem, aż prawie nauczyłem się jej na pamięć. Brakuje mi tamtych chwil, no ale taka jest kolej rzeczy, nasze dzieci szybko dorastają i nie ma już komu czytać bajek.

Tymczasem jutro w Bremie mam rozładunek, a to miasto już zawsze będzie mi się kojarzyło z tą bajką i moją córeczką więc nie mogłem o tym nie wspomnieć.