Pożywienie…

Nie na lekko, trzeba przyzwyczaić się do biwakowego życia, ma to swój urok, ale jest i lekko absorbujące przynajmniej na razie. Za to codziennie gdzie indziej obiad o ile będzie czas tak jak dzisiaj (rozładunek dopiero jutro 8 rano). Przerwa na rosołek mojej kochanej żony 🙂