Jezioro Bodeńskie …

Zawsze chciałem je zobaczyć i nigdy nie było okazji. Dzisiaj się udało ! Wczorajszy ładunek dostarczyłem do miasta Radolfzell. Leży ono wprawdzie nad jedną z zachodnich zatok, ale dało mi to przedsmak ogromu i piękna tego jeziora:

Jaka była moja radość gdy okazało się, że mam ładunek zaplanowany na jutro w Monachium ! Dzięki temu przejechałem wzdłuż prawie całego północnego brzegu. Niestety popołudniu pogoda zaczęła się psuć i Alpy było słabo widać, ale i tak widoki były przepiękne:

Niesamowita jak samo jezioro jest infrastruktura dla rowerzystów. Wzdłuż brzegu, wśród sadów owocowych, biegnie wspaniale zaprojektowana ścieżka, bezkolizyjna (wiadukty, tunele) z takimi widokami, że nic tylko przyjeżdżać nad Jezioro Bodeńskie z rowerami. Naprawdę możemy tylko się uczyć jak tworzyć takie atrakcje dla aktywnych turystów.

Najdłuższa trasa (jak na razie) …

W przeciwieństwie do wtorku środa okazała się, aż nadto intensywna. Trasa Berlin – Rostock – Karlsruhe to ponad 1000 km, ale byłem tak wyspany, że i drugie tyle bym zrobił. Do tego nocna panorama oświetlonych drapaczy chmur we Frankfurcie nad Menem całkowicie wynagradza tyle kilometrów. Następnym razem muszę się jakoś zatrzymać i zrobić zdjęcie bo słowa tego nie opiszą – taki europejski Manhattan – coś pięknego.
Były też i takie widoki:

Jakie atrakcje w 2 weekend ? …

Niewielkie 😁 Wprawdzie zaparkowałem blisko Stuttgartu, ale jakoś nie zachęcił mnie do zwiedzania, poza tym sobota była już mocno ograniczona czasowo gdyż na parkingu zjawiłem się popołudniu. Dzisiaj zwiedziłem pobliskie Denkendorf, ale poza ciszą pobliskiego cmentarza i samego miasteczka nic ciekawego nie zobaczyłem.

Wrażenia z Würzburga …

No cóż, przeszedłem wczoraj w sumie 17 km. Zdecydowanie jest co zwiedzać w tym pięknym mieście. Śmiało mogę je porównać do naszych zabytkowych miast. Miałem natomiast to szczęście, że trafiłem na festiwal muzyków ulicznych. Nie wiem czy w każdą sobotę jest tam taki klimat, ale wczoraj był rewelacyjny. Co ulica to inny muzyk czy zespół. Niestety, muszę zainwestować w kijek do smartfona, ponieważ ciężko było się dopchać aby cyknąć fotkę.

Co jeszcze rzuciło mi się w oczy – no cóż gdy czytam, jak w naszych miastach walczą różnego rodzaju aktywiści o to, aby można było pić piwo poza ogródkami piwnymi tutaj kupuje się je na ulicy, można chodzić gdzie się chce, nikogo to nie gorszy. Co więcej m.in. na Starym Moście przechadzają się turyści z – o zgrozo – kieliszkami białego wina, z którego zresztą słynie to miasto. U nas sypałyby się mandaty, aż miło. Nie zauważyłem też żadnych funkcjonariuszy, którzy musieliby pilnować tego alkoholizującego się tłumu 😁 Może inna tutaj jest kultura picia, a może jeśli czegoś się nie zakazuje to i społeczeństwo potrafi to bardziej docenić i nie awanturuje się.

Jakie zabytki zrobiły na mnie największe wrażenie ? Z pewnością nr 1 to barokowy Pałac Arcybiskupi. Porównują go czasami do Wersalu, na którym akurat byłem i jest to lekką przesadą, ale i tak robi wrażenie:

Drugie miejsce to twierdza, na którą trzeba się wdrapać, ale jest tego warta, szczególnie ze względu na widok rozpościerający się z niej na całe miasto:

Trzecie miejsce to Stary Most przypominający trochę ten praski. Choć większe wrażenie zrobiła na mnie przepływająca pod nim barka wycieczkowa. Na oko miała ze 150-200 metrów, a wpływała w wąską śluzę na styk (różnica poziomu chyba zrobiona po to aby wyższe jednostki mogły pod mostem przepłynąć, ponieważ główny nurt rzeki jest wyżej):

Komunikacja miejska jest dobrze zorganizowana, opiera się głównie na tramwajach. Z pobliskiego osiedla udało mi się dojechać jedną linią tramwajową nr 5 do samego centrum. Niesamowity jest widok jak wagony dosłownie przebijają się na rynku przez tłumy ludzi, którzy wykorzystują torowisko do spacerów:

Naprawdę warto nawet przejazdem zatrzymać się tutaj choć na chwilę aby poczuć ten klimat, a najlepiej jeszcze trafić na sezonowe atrakcje jak wspomniany wcześniej festiwal muzyków ulicznych.

Na koniec pożegnały mnie lwy pilnujące mostu drogowego:

Spokojny dzień…

W przeciwieństwie do wczorajszego dnia ten upłynął spokojnie. W dalszym ciągu jestem w wyżynnym jeśli nie górskim klimacie. Ma to swoje dobre jak i złe strony. Krajobrazy piękne, drogi kręte no ale jak się wiezie ładunek szczególnie delikatny to już tak bezstresowo nie jest. Powoli jednak przestaję przejmować się innymi kierowcami i tam gdzie kiedyś pędził bym 100 km/h jadę 70-tką lub wolniej. Ma to tą zaletę że mogę dłużej i dokładniej podziwiać mijane krajobrazy.

Fajnie, że w taki dzień można znaleźć czas na spacer po okolicznych miasteczkach i zauważyć, że to już pora kasztanów. Czy mi się wydaje, czy te są większe niż nasze krajowe ? 🙂